Nowe zasady dotyczące cookies W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb oraz preferencji informacyjnych oraz w celu analizy statystycznej Państwa aktywności na stronie i przeciwdziałania nadużyciom. Mogą Państwo wyrazić lub zmienić wcześniej wyrażoną zgodę na stosowanie plików cookies przez tę witrynę poprzez ustawienia swojej przeglądarki internetowej. Korzystanie z witryny z ustawioną zgodą na korzystanie z plików cookies (bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej dotyczących plików cookies) oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów dot. plików cookies oraz ochrony Państwa prywatności znajdą Państwo w naszej "Polityce Cookies".

Mój profil na La Roche-Posay

Nie masz jeszcze profilu na stronie La Roche-Posay?

Przypomnij hasło
Zostaw swój adres e-mail poniżej, aby otrzymać przypomnienie hasła

Mój e-mail

Aby odmienić życie skóry wrażliwej.
Strona główna > komentarze użytkowników : Wszystkie komentarze uzytkowni
Justyna

Justyna 

[1 Opinie]

2014-11-07

EFFACLAR DUO[+]

Wielka ofensywa

OPINIA PO 4 DNIACH: Możliwość testowania Effaclar Duo [+] spadła mi jak z nieba. Całkiem niedawno niczym pierwiastki na wiosnę zakwitły mi na twarzy najróżniejsze konfiguracje tzw. niedoskonałości. W tym m.in malownicze ""różki"" na czole, które wyglądają na tyle niepokojąco, że domownicy patrzą na mnie podejrzliwie, sąsiadka z naprzeciwka zaś po cichu odprawia egzorcyzmy. Sytuacja była zatem podbramkowa. W tym momencie chwyciłam tubkę kremu i rozpoczęłam ""Wielką ofensywę"". Muszę nadmienić, że moja cera jest trochę jak mustang - trudno ją okiełznać, a do nowych produktów podchodzi bardzo nieufnie. Tym razem jednak moja skóra wyjątkowo pokornie przyjęła kuracje kremem - obyło się bez podrażnień i zaczerwienień. Aplikacja jest łatwa, krem ma lekką konsystencję, więc szybko się wchłania, a do tego ładnie pachnie. Po 4 dniach stosowania moja skóra nadal się do niego przyzwyczaja. Zauważyłam, że skóra jest dobrze nawilżona. Niedoskonałości jednak nadal nie składają broni. OPINIA PO 8 DNIACH: Minęły kolejne 4 dni mojej akcji odwetowej. Jest poprawa - wreszcie mogę wyjść z domu bez kominiarki. :) Pryszcze są już mniej zaognione - wyglądają jak przygasające ogniska, co wzmacnia mój hart ducha i wole walki. Skóra wygląda na wygładzoną. Efekt matowej skóry utrzymuje się u mnie do kilku godzin, co i tak jest sporym wyczynem, gdyż mam wrażenie, że moja skóra na czole produkuje sebum w hurtowych ilościach. Krem jak dotąd nie poradził sobie jeszcze z pozatykanymi (na cztery spusty) porami, ale nie tracę nadziei. OPINIA PO 14 DNIACH: W czasie tych dwóch tygodni, niestety nadal pojawiały się pryszcze. Ponadto w okolicach 10 dnia kuracji zauważyłam jakąś dziwną tendencje. Dotychczas wysyp trądziku utrzymywał się na czole, a po tym czasie przeniósł się na brodę. Nie wiem, czy to jakaś zimowa migracja, czy reakcja na kurację. Zauważyłam za to znaczącą poprawę w niwelowaniu przebarwień i blizn po trądziku. Moje czoło nie wygląda już jak jesień średniowiecza, skóra jest wygładzona, chociaż zostało jeszcze na nim parę przyczajonych ""przyjemniaczków"". Krem wpłynął widocznie na zmniejszenie obrotów w produkcji sebum. Praktycznie do wieczora utrzymuje się efekt ""nie świecenia jak bombka na choince"". DODATKOWE SPOSTRZEŻENIA: W okolicach 10 dnia kuracji zauważyłam jakąś dziwną tendencje. Dotychczas wysyp trądziku utrzymywał się na czole, a po tym czasie przeniósł się na brodę. Nie wiem, czy to jakaś zimowa migracja, czy reakcja na kurację. I chciałabym bardzo podziękować za ładny zapach produktu (w czasie kuracji niejednokrotnie zastanawiałam się, co mi przypomina, w końcu zdecydowałam, że pachnie jak pyłki kwiatów), dzięki któremu aplikowanie produktu było czystą przyjemnością.Po ponad dwutygodniowych zmaganiach z moim niemal odwiecznym wrogiem, czas na finalne podsumowanie. Zacznę od pewnego niepowodzenia. Mimo, że pokładana w krem przeze mnie wiara byłby zdolna ożywić i tysiąc Dzwoneczków, to nie udało się mu osiągnąć wszystkich celów - czyli zwalczyć zaskórników i odetkać pory (ale to chyba, przez to, że są naprawdę dobrze uzbrojone). Z ulgą za to przyjęłam to, że krem uwolnił mnie od problemu ze świeceniem się skóry. Wcześniej wystarczyło, że odgarniając włosy z twarzy, przypadkowo dotknęłam czoła, by cała moja ręka ociekała ""tłuszczem"", co można sobie wyobrazić, że było nieprzyjemnym i krępującym doświadczeniem. Teraz ten problem mnie nie dotyczy przez większą część dnia. Ponadto myślę, że gdybym teraz - w tej właśnie chwili, tak jak stoję, wybrałabym się do fotografa, by zrobił mi zdjęcie, to nie miałby dużo roboty z obróbką mojej fotografii. Przyznam się bez bicia (ale kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem) w czasie kuracji raz nie udało mi się powstrzymać od wyciśnięcia wyjątkowo paskudnego pryszcza, który aż prosił się o to. Problem z wyciskaniem pryszczy nie dotyczy tylko słabej psychiki wyciskającego, ale i długim gojeniem się rany. Ale na szczęście krem poradził sobie nawet z tym, naskórek dość się zregenerował i obyło się (całe szczęście!) bez szpecących blizn. I na koniec chciałabym bardzo podziękować za ładny zapach produktu (w czasie kuracji niejednokrotnie zastanawiałam się, co mi przypomina, w końcu zdecydowałam, że pachnie jak pyłki kwiatów), dzięki któremu aplikowanie produktu było czystą przyjemnością.

Zobacz ten produktZobacz wszystkie komentarze na temat tego produktuDodaj swój komentarz